Jarek Szulc, znany w Częstochowie jako „Wiking”, przebywa obecnie w Wietnamie bez środków do życia po serii nieszczęśliwych zdarzeń. Mężczyzna sprzedał wcześniej samochód i mieszkanie, by rozpocząć nowe życie za granicą. Po dwóch miesiącach od wyjazdu został okradziony, a następnie miał poważny wypadek motocyklowy i trafił do szpitala. Obecnie przebywa na ulicy i utrzymuje się dzięki pomocy miejscowych.
Co się wydarzyło w Wietnamie?
Wyjazd do Wietnamu był planowany jako „reset” po długiej chorobie i okresie częściowej rekonwalescencji. Towarzysząca mu kobieta zabrała według organizatorów zbiórki dostęp do kont bankowych, a z rachunków wykonano przelewy na zewnętrzne numery. Po utracie pieniędzy doszło do wypadku motocyklowego, który wymagał hospitalizacji. Termin legalnego pobytu uległ przekroczeniu, co komplikuje powrót.
Na co zostaną przeznaczone zebrane pieniądze?
Przyjaciele podkreślają, że celem zbiórki nie jest finansowanie wygodnego życia. Zgromadzone środki mają posłużyć do uregulowania opłat imigracyjnych, wyrobienia dokumentów i opłacenia transportu do Polski. Dodatkowo pieniądze mają pokryć podstawowe utrzymanie przed wyjazdem oraz koszty leczenia związane z wypadkiem. Organizatorzy informują, że każda wpłata zostanie wykorzystana w tych konkretnych celach.
Jak przebiega zbiórka?
Zbiórkę uruchomili znajomi Szulca na portalu pomagam.pl. Wpłaty przyjmowane są tam jako darowizny na konkretny cel opisany przez organizatorów. Przyjaciele proszą również o udostępnianie informacji, aby dotrzeć do osób, które znały „Wikinga” i mogą pomóc dodatkowo. Powrót do Polski blokują brak środków i konieczność uregulowania formalności związanych z przekroczeniem terminu pobytu.
Organizatorzy wskazują na konieczność szybkiego zebrania funduszy ze względu na trwającą porę deszczową w regionie oraz pogarszający się stan życiowy beneficjenta.